Niedziela, 16 Grudnia 2018

Tane Spasev - filozof i obieżyświat

Piątek, 19 Czerwca 2015 11:06 | Mateusz Pietkiewicz
Fot.: Mariusz Mazurczak
Fot.: Mariusz Mazurczak
Nasz redakcyjny kolega i ekspert koszykarski Mateusz Pietkiewicz, po roku współpracy z trenerem Tane Spasevem, postanowił przybliżyć kibicom postać tego bardzo ciekawego i sympatycznego człowieka, który po sukcesach w pracy z drużynami juniorskimi (zdobycie wicemistrzostwa Polski U-20), "podjął rękawicę" i poprowadzi pierwszy skład Asseco Gdynia.

Serdecznie zapraszamy do lektury!

Mateusz Pietkiewicz: Dzień dobry Panie Trenerze.
Tane Spasev: Dzień dobry.

M. P.: Przybył Pan do Polski niemalże rok temu - czy coś Pan słyszał o naszym kraju wcześniej?
T. S.: Tylko wspaniałe rzeczy! Już wcześniej znałem paru Polaków, oprócz tego mam przyjaciół którzy grali i byli trenerami w Waszym kraju, więc miałem dużo informacji o Polsce przed przylotem.
Mimo tego, że wiedziałem czego się spodziewać, zostałem bardzo pozytywnie zaskoczony! Polacy i Polska są wspaniali!

M. P.: Jakie były zatem Pana pierwsze myśli odnośnie Gdyni i Polski?
T. S.: Jak bardzo się tu wszystko unowocześniło. Gdynia, Trójmiasto i Polska są nowoczesnymi, bardzo rozwiniętymi miejscami tętniącymi życiem. Spośród tych miast, w których mieszkałem lub odwiedzałem, Gdynia jest jednym z najbardziej przyjaznych do życia dla mnie i dla rodziny.

M. P.: Czyli spokojnie można powiedzieć, że razem z rodziną czujecie się w Gdyni dobrze?
T. S.: O tak, zdecydowanie! Kochamy parki, obszar nadmorski, sklepy... Wszystko!

M. P.: Skupmy się teraz na przeszłości. Jak toczyła się Pana kariera zawodnicza?
T. S.: Zacząłem w klubie z rodzinnego miasta - BC Stip. Później przeniosłem się do najwyżej ligi w moim kraju, gdzie grałem dla zespołu BC Dexim z miasta Strumica. Dosłownie na chwilkę zatrzymałem się jeszcze w BC Baltika w Sankt Petersburgu, skąd poleciałem do college'u w Stanach Zjednoczonych - Warner Pacific w Portland oraz Globe Tech w Nowym Jorku. Potem przeniosłem się do Macedonii, gdzie zostałem do końca kariery.

M. P.: Jaki był zakres Pana studiów?
T. S.: Uczęszczałem na zajęcia z zakresu zarządzania biznesowego w Warner Pacific oraz zarządzanie biznesowe z aplikacjami komputerowymi na Globe Tech. Obecnie staram się o dyplom z logistyki biznesowej na uniwersytecie Goce Delcewa w Stipie (Macedonia).

M. P.: Czy mógłby Pan opisać w paru słowach swoje doświadczenie trenerskie?
T. S.: W moim ostatnim koszykarskim sezonie jako zawodnika, zacząłem również być częściowo trenerem w klubie BC Gusari ze Stipu, to było w roku 2004. Później, w roku 2008 otworzyłem swoją własną akademię koszykówki nazwaną Panda, a w 2010 przeniosłem się do największej szkoły koszykarskiej w Macedonii - BC Junior w Skopje. W 2011 zostałem koordynatorem programu młodzieżowego Syryjskiej Federacji koszykarskiej. W tym samym czasie byłem asystentem trenera w kadrze Syrii. W 2012 ciągle byłem koordynatorem programu młodzieżowego w Syrii oraz zostałem trenerem kadry narodowej U-16 Syrii.
W 2013 podpisałem kontrakt z Turk Telekom Ankara w Turcji jako asystent głównego trenera. W lutym 2014 roku przeniosłem się na stanowisko pierwszego trenera w BC Kryvbas na Ukrainie. W sezonie 2014/15 byłem głównym trenerem Asseco II Gdynia oraz juniorów starszych (u-20) w Gdyni.

M. P.: Patrząc więc na Pana koszykarskie CV można powiedzieć, że Pańskie przybycie do Gdyni, aby pracować z drugą drużyną oraz młodzieżą było dosyć niespodziewane, jak to się stało?
T. S.: Przez mojego agenta - Obrada Fimicia z AltiSport. Przekonał mnie, żebym skorzystał z propozycji od Asseco, bo po pierwsze klub stoi na bardzo wysokim poziomie organizacyjnym, dzięki doświadczonym pracownikom oraz środowisko pracy jest świetne. Poza tym, Asseco Gdynia jest pierwszym skojarzeniem, jakie przychodzi na myśli, kiedy mówimy o polskiej koszykówce, marka jest bardzo rozpoznawalna w Europie. Koniec końców decyzja była łatwa, Obrad miał rację co do wszystkiego, a szczególnie do ludzi, którzy są świetni i bardzo profesjonalni.

M. P.: W zeszłym sezonie pracował Pan nie tylko z młodzieżą, ale również czasem z zawodnikami z pierwszej drużyny. Czy widział pan jakąś różnicę w ich podejściu do treningów i meczów z drugą drużyną?
T. S.: Oba były na bardzo wysokim poziomie - gracze z pierwszej drużyny, kiedy przychodzili na mecze 2 ligi, prezentowali bardzo duży profesjonalizm i etykę pracy.

M. P.: W zeszłym sezonie nasza drużyna juniorów starszych zdobyła srebrny medal - jest to duży sukces, zważywszy na to, że niemal nikt w koszykarskiej Polsce na nas nie stawiał.
T. S.: Jest to kolejne potwierdzenie mojego motto: pracuj ciężko - wierz w siebie - walcz w każdej sekundzie. Nie ważne kim byłeś wczoraj albo kim będziesz jutro... Musisz walczyć w każdej sekundzie będąc na boisku, teraz. Nasza drużyna była złożona z bardzo twardych zawodników, którzy rozumieli, że nie jest ważne co inni ludzie mówią, ani jak wysoko są w rankingach, chcieli po prostu wygrywać każdy mecz. Mieliśmy świetną atmosferę, a na końcu byliśmy w finale.

M. P.: W tym sezonie będzie Pan pracował już z pierwszą drużyną, czy jest Pan podekscytowany?
Tak, zwłaszcza sytuacją którą mamy w klubie. Będziemy mieli drużynę złożoną z młodych graczy z prawdopodobnie najmniejszą ilością zagranicznych graczy w Tauron Basket Lidze. Poza tym mamy kilku weteranów, którzy pomogą nam rozwinąć młodych graczy. To będzie ekscytujący sezon! 

M. P.: Czy myślał Pan kiedykolwiek, że obejmie drużynę w Polsce?
T. S.: Skupiam się na tym, żeby zawsze mieć pracę. Jeśli pracujesz ciężko, myślisz pozytywnie, trzymasz się swojej filozofii, jesteś sobą - to dobre rzeczy same przyjdą.

M. P.: W tym sezonie nie przychodzi Pan do nieznanego klubu, co może Pan powiedzieć o jego organizacji i ludziach w nim pracujących?
T. S.: Jesteśmy Asseco! To był w zeszłym roku nasz okrzyk w drużynie juniorów starszych i Asseco Gdynia II. Czemu taki? Ponieważ ludzie nie powinni zapominać, co niesie za sobą marka Asseco Gdynia. Nie muszę chyba wyliczać tytułów, osiągnięć oraz nazwisk, które reprezentowały te organizację w przeszłości? Chcemy powiedzieć, że jesteśmy z Asseco Gdynia nie tylko ze względu na historię, ale także jesteśmy z Asseco Gdynia teraz. Musimy pamiętać o naszej historii, ale to także obliguje nas, aby utrzymywać wysokie standardy niezależnie od sytuacji, co też się klubowi świetnie udaje. Administracja klubu jest jedną z najlepszych, z jakimi miałem okazję pracować. Świetni, pełni energii ludzie, profesjonaliści z dużym doświadczeniem na wysokim poziomie koszykarskim. Do tego wspaniali fani! 

M. P.: Jakie są Pana cele na ten sezon?
T. S.: Celem zawsze jest ciągły rozwój. Zarówno pod względem indywidualnym, jak i drużynowym. Celem jest grać twardo i w dobry sposób. Celem jest zajście najdalej, jak możemy. Celem jest czerpać przyjemność i radość z koszykówki. 

M. P.: A w pięcioletniej perspektywie?
T. S.: Pięć lat? Rozwinąć tych młodych chłopaków, aby byli graczami na wysokim polskim i europejskim poziomie. Utrzymywać progres i rozwijać nowe generacje młodych graczy. A na końcu walczyć o jakieś trofea.

M. P.: Co Pan myśli o polityce klubu, aby grać młodymi koszykarzami i ich ogrywać na poziomie ekstraklasy?
T. S.: Bardzo odważny, ale konieczny ruch, który przyniesie duże korzyści zarówno klubowi, jak i polskiej koszykówce. Klub ma bardzo dobrą filozofię, cierpliwość i "know-how", żeby to zadziałało.

M. P.: Czy widzi Pan koszykarzy w drużynach młodzieżowych, którzy mogą zagrać w przyszłości w pierwszej drużynie?
T. S.: Tak i będzie ich jeszcze więcej podczas kolejnych sezonów. Asseco jest w trakcie budowania kompletnej infrastruktury do programów młodzieżowych i szuka talentów w Polsce i na całym świecie.

M. P.: Kto wygra Mistrzostwo Europy w tym roku?
T. S.: Myślę, że Hiszpania, ale teraz mam jeszcze jedną drużynę, której kibicuję... Polskę! (śmiech)

M. P.: Jak Pan ocenia szanse polskiej drużyny narodowej, jak sobie poradzi?
T. S.: Mam nadzieję, że będą w ósemce. Dla dobra polskiej koszykówki. Wszyscy będziemy mieli pożytek z dobrego występu Polaków w tegorocznych Mistrzostwach Europy.

M. P.: Co Pan myśli o decyzji selekcjonera, żeby nie zabierać Macieja Lampe na turniej? Jest to decyzja, która odbiła się szerokim echem w koszykarskiej Polsce...
T. S.: No cóż... To do selekcjonera należy decyzja, czy kogoś zabrać czy nie na turniej. Jest to jego decyzja, ale także jego odpowiedzialność. To jest właśnie trud pracy selekcjonerów kadr narodowych. Maciej Lampe jest świetnym graczem z bogatą karierą, jestem pewien że Mike Taylor miał ważne powody do podjęcia takiej, a nie innej decyzji i na pewno będzie tę decyzję uzasadniał.

M. P.: Na sam koniec - czy ma Pan jakieś słowa do naszych kibiców?
T. S.: Mamy wspaniałych kibiców! Lojalni fani z dużą wiedzą koszykarską. Widzieli euroligowe mecze i zmagania Asseco z najlepszymi zespołami w Europie. Ich miłość do klubu jest niesamowita i my musimy to szanować, a także oddać im w zamian radość i powody do szczęścia poprzez reprezentowanie barw najlepiej, jak potrafimy.

M. P.: Dziękuję bardzo za wywiad i życzę powodzenia w nadchodzącym sezonie!
T. S.: Dziękuję!
 
© 2008-2018 23 STUDIO. Wszelkie prawa zastrzeżone.