W trzeciej kwarcie wyjazdowego spotkania z Enea Zastalem BC Zielona Góra podopieczni trenera Miloša Mitrovicia postraszyli rywali, niwelując straty do kilku punktów. Niestety, napięty terminarz odbił się na ich postawie w czwartej kwarcie, w której udało im się zdobyć zaledwie 7 oczek. Przegrywamy w Zielonej Górze 61:75.

Na teren srebrnego medalisty poprzedniego sezonu udaliśmy się w identycznym zestawieniu, jak na sobotnie spotkanie we Włocławku. Zabrakło Anthony'ego Durhama, który pozostał w Gdyni lecząc chorobę. W składzie znalazł się za to Filip Dylewicz - dla popularnego "Dyla" był to okrągły, siedemsetny mecz w ramach rozgrywek pod egidą Polskiej Ligi Koszykówki. Doświadczonemu silnemu skrzydłowemu, ikonie naszego klubu serdecznie gratulujemy tego imponującego wyczynu!

Na samym początku żółto-niebiescy naskoczyli na rywali w defensywie. Po trzech minutach i pięciu oczkach Novaka Musicia prowadziliśmy 7:3, lecz wtedy zielonogórzanie doszli do głosu. Sygnał do ataku dał Dragan Apić, szczęśliwą trójkę o tablicę dołożył także Jarosław Zyskowski. To podcięło nam nieco skrzydła. Piłka zaczęła wypadać nam z rąk, gospodarze napędzali szybkie kontry i kończyli je łatwymi punktami. Pierwsze rozdanie zakończyło się wynikiem 23:15 dla Enea Zastalu. Niestety, z czasem straty rosły. I to nie tylko na grafice telebimu hali, a również w arkuszu statystycznym. Gdynianom każde punkty i każda otwarta pozycja przychodziła niezmiernie trudno. W pewnym momencie było już nawet -17, ale nie poddawaliśmy się. Z dystansu siatkę kosza przedziurawił Dominik Wilczek, równo z syreną po zbiórce ofensywnej trafił Wojtek Tomaszewski, dzięki czemu zmniejszyliśmy dystans do rywala do 12 punktów.

Jeżeli ktoś zamierzał skreślać podopiecznych trenera Miloša Mitrovicia przed upływem całych 40 minut, był w grubym błędzie. Początek trzeciej kwarty należał do naszych weteranów - niezawodnego Dylewicza, twardo grającego Adama Hrycaniuka czy kapitana Bartłomieja Wołoszyna. W połowie tej części zbliżyliśmy się do Zastalu na 6 oczek, przegrywając 45:51. Przeciwnicy starali się odpowiedzieć, ale "Wołek" do spółki z zawsze sprintującym Musiciem trzymali wynik. Przedostatnia odsłona padła naszym łupem - 23:18 - zatem nic nie było jeszcze rozstrzygnięte. Do czasu, aż dały nam się we znaki niemal wyczerpane pokłady energii. Na zdobycie 5 punktów nasi gracze pracowali aż 8 minut. W ten sposób straciliśmy wszelkie szanse na sprawienie drugiej z rzędu niespodzianki w Energa Basket Lidze. Grający szerszym składem rywale odskoczyli i definitywnie zamknęli mecz. Ostatecznie przegrywamy w Zielonej Górze z Enea Zastalem BC 61:75.

Enea Zastal BC Zielona Góra - Asseco Arka Gdynia 75:61 (23:15, 20:16, 18:23, 14:7)

Enea Zastal BC Zielona Góra: Apić 17, Zyskowski 13, Jackson 12, Żołnierewicz 7, Sulima 6, Brembly 5, Joseph 5, Mazurczak 4, Nenadić 4, Meier 2, Cieślak 0, Szymański 0

Asseco Arka Gdynia: Musić 18, Dylewicz 11, Wołoszyn 11, Hrycaniuk 8, Tomaszewski 6, Boykins 4, Wilczek 3, Bogucki 0, Kowalczyk 0, Walkowiak 0