Drogę do zwycięstwa naszym zawodnikom zamknęła wysoko przegrana czwarta kwarta. Z Dąbrowy Górniczej wracamy z porażką 85:96. Sezon zakończymy trzema potyczkami w Gdynia Arenie. Już teraz na nie zapraszamy!

W ostatnim wyjazdowym spotkaniu w tym sezonie formę żółto-niebieskich sprawdzić miał MKS Dąbrowa Górnicza. Trener Miloš Mitrović zdecydował się nieco zaskoczyć przeciwnika, wstawiając do wyjściowej piątki Anthony'ego Durhama. Amerykanin zastąpił nieobecnego Jacobiego Boykinsa. Kwartę otwarcia rozpoczęliśmy od serii zespołowych akcji, po których punktowali rozgrywający setny mecz w Energa Basket Lidze Dominik Wilczek, a także Novak Musić, Bartłomiej Wołoszyn czy Adam Hrycaniuk. Gdy udało nam się zbudować kilka punktów przewagi, rywal odpowiedział dwoma trójkami Mike'a Lewisa. W ostatniej minucie wsadem popisał się Adrian Bogucki, layupem Filip Dylewicz, dzięki czemu po dziesięciu minutach wygrywaliśmy 23:21.

Dąbrowianie objęli na moment prowadzenie, ale błyskawicznie spotkało się to z serią 9:0 koszykarzy z Gdyni. Dwa oczka Boguckiego, fenomenalny wsad Durhama oraz rzut z dalekiego dystansu "Wołka" sprawiły, że w połowie drugiego rozdania odskoczyliśmy na 34:26. Nasz kapitan wziął na siebie odpowiedzialność finalizowania akcji, a na półmetku był jedynym graczem naszej drużyny z dwucyfrowym dorobkiem punktowym. Po pierwszej połowie prowadziliśmy 44:36.

Żółto-niebiescy kontynuowali natarcie sprzed przerwy i przyspieszyli grę. Doskonale w wysokim tempie meczu odnajdywał się Anthony Durham, który jeszcze w trzeciej kwarcie miał na swoim koncie 16 punktów i 10 zbiórek. Po jego wsadzie w kontrze zbudowaliśmy najwyższe prowadzenie 62:50, jednak ostatnie fragmenty należały do podopiecznych trenera Jacka Winnickiego. Znakomicie na dystansie czuł się Lewis - amerykański playmaker zdobywał punkty z regularnością Durhama, przez co wypracowana wcześniej przewaga zaczęła maleć. Trafienie Lewisa za trzy równo z syreną ustaliło wynik na zaledwie 61:66.

Niestety, trwał impas naszych zawodników. Gospodarze stopniowo niwelowali straty i przejmowali inicjatywę. Dobry fragment zanotował Alan Czujowski, a pod koszem skuteczności nie zatracił Josip Sobin. Po indywidualnej akcji D.J. Fennera dąbrowianie objęli prowadzenie. Na tym nie poprzestali. Kolejne trójki Czujkowskiego oraz Filipa Małgorzaciaka znajdywały drogę do kosza. Na niespełna trzy minuty przed końcem zrobiło się 88:81 dla MKS-u. I choć staraliśmy się walczyć do końca, przeciwnikom zdawało się wychodzić wszystko. Koszykarze Asseco Arki przegrali w Dąbrowie Górniczej 85:96. Decydującą kwartę MKS wygrał aż 35:19.

MKS Dąbrowa Górnicza - Asseco Arka Gdynia 96:85 (21:23, 15:21, 25:22, 35:19)

MKS Dąbrowa Górnicza: Lewis 32, Czujkowski 16, Sobin 16, Fenner 9, Małgorzaciak 7, Rajewicz 7, Brenk 4, Sitnik 3, Motylewski 2, Piechowicz 0

Asseco Arka Gdynia: Durham II 18, Wołoszyn 16, Musić 15, Hrycaniuk 10, Wilczek 10, Dylewicz 8, Bogucki 4, Czerapowicz 2, Lis 2, Tomaszewski 0