•  
  •  
  •  
Następny mecz:
GTK Gliwice
VS
Asseco Arka Gdynia
7D 10H 46M 0S
Drugi dzień Świąt Bożego Narodzenia stał w Energa Basket Lidze pod znakiem szlagierowego spotkania, w którym Anwil podejmował we Włocławku Asseco Arkę Gdynia. Po wyrównanej i zaciętej pierwszej połowie gospodarze prowadzili minimalnie 46:41 i wydawało się, że wszystko co najlepsze jeszcze przed nami, jednak w drugiej odsłonie żółto-niebiescy całkowicie opadli z sił, dali sobie narzucić styl gry włocławian i przegrali całe spotkanie 65:83.

Wiadomo nie od dziś, że Włocławek to bardzo trudny teren do gry dla każdego zespołu PLK. Asseco zaatakowało mocno od samego początku meczu, starając się przejąć inicjatywę, jednak pomimo dobrej postawy gdynian, gospodarze nie ulegli i wynik przez całą pierwszą połowę oscylował wokół remisu. W pierwszej kwarcie w szeregach Arki bardzo aktywni byli Leyton Hammonds (12 punktów, 7 zbiórek, 1 asysta, 1 przechwyt), pierwszy punktujący Josh Bostic (18 punktów, 6 zbiórek, 6 asyst) oraz skuteczny zza łuku Ben Emelogu (15 punktów, 8 zbiórek, 1 przechwyt). W 8 minucie wsad Devonte Upsona (6 punktów, 7 zbiórek, 1 blok) dał gościom prowadzenie 19:17, jednak Rottweilery natychmiast odpowiedziały celnym trafieniem i po 10 minutach na tablicy widniał remis 19:19.

Kolejna odsłona to w pierwszej części zintensyfikowanie ataków żółto-niebieskich. Szybkie trójki odpalili Bartłomiej Wołoszyn (3 punkty, 1 zbiórka, 2 asysty) oraz Bostic i po trafieniu Wołoszyna gdynianie prowadzili w 14 minucie 30:23. Gospodarze próbowali zatrzymać Arkę, jednak kiedy tylko zmniejszyli straty kolejne 9 oczek zdobyli Bostic i Emelogu. Anwil nie dawał za wygraną, włocławianie zagęścili obronę i poprawili skuteczność w ataku, całkowicie zatrzymując przyjezdnych. Do przerwy Arka przegrywała już 41:46.

Trzecia kwarta to mocne osłabienie ofensywy po obu stronach parkietu. Gdynianie trafili ledwie 4 razy zdobywając w sumie 11 punktów, a o dwa oczka lepsi byli od nich włocławianie i to oni prowadzili po 30 minutach 59:52.

Ostatnia odsłona to już wyraźna przewaga Anwilu. Pierwsze punkty dla Asseco zdobył wracający po kontuzji Phil Greene IV (3 punkty, 1 zbiórka, 2 asysty). Kilka oczek dołożył Krzysztof Szubarga (6 punktów, 5 zbiórek, 5 asyst, 3 przechwyty), ale nic nie mogło już zatrzymać rozpędzonych gospodarzy. Włocławianie grali bardzo pewnie, sprawnie dzielili się piłką i kończyli akcję z przygotowanych pozycji. Po drugiej stronie Asseco całkowicie zgubiło rytm gry oraz skuteczność, w wyniku czego gdynianie wysoko ulegli we Włocławku Anwilowi 65:83.

Dużo strat, problemy w organizacji gry i skuteczność zza łuku poniżej 30% to największe problemy gdynian dzisiejszego wieczoru. Teraz czeka nas przerwa do 6 stycznia, a wtedy w Gdynia Arenie pojawią się "Kociewskie Diabły" - Polpharma Starogard Gdański.

Anwil Włocławek - Asseco Arka Gdynia 83:65 (19:19, 27:22, 13:11, 24:13)

Anwil Włocławek: Simon 24, Wroten 17, Dowe 11, Ledo 11, Jones 10, Freimanis 5, Sokołowski 5, Karolak 0, Piątek 0, Sulima 0, Szewczyk 0, Wadowski 0

Asseco Arka Gdynia: Bostic 18, Emelogu 15, Hammonds 12, Szubarga 6, Upson 6, Greene 3, Wołoszyn 3, Hrycaniuk 2, Czerlonko 0, Kamiński 0, Malczyk 0, Wyka 0