Asseco Arka Gdynia mierzyła się dzisiaj w derbowym starciu Energa Basket Ligi w Ergo Arenie z sąsiadami z Sopotu - drużyną Trefla. Spotkanie zapowiadane było, jako święto trójmiejskiej koszykówki i takie było w rzeczywistości. Na trybunach zasiadła spora grupa kibiców obu zespołów, bardzo głośno reprezentowany był Klub Kibica żółto-niebieskich i w takiej sportowej atmosferze rozpoczęła się walka na parkiecie.

W odróżnieniu od poprzednich strać obie ekipy postanowiły nie kalkulować, tylko od początku spotkania poprowadzić bardzo otwartą i śmiałą grę w ataku. Lepiej wyszło to gdynianom, którzy do przerwy prowadzili 53:38. W drugiej połowie Trefl odżył i doprowadził nawet do remisu, jednak w końcowym rozrachunku więcej zimnej krwi zachowała Arka i to właśnie ona wygrała cały mecz 86:79.

Wynik spotkania otworzył amerykański skrzydłowy Asseco Leyton Hammonds (8 punktów, 2 zbiórki, 1 przechwyt), a po chwili celnie za trzy punkty przymierzył kapitan gdynian Krzysztof Szubarga (16 punktów, 7 zbiórek, 6 asyst, 1 przechwyt). "Admirał" był niezwykle zmotywowany i cały czas zagrzewał kolegów do walki, co bardzo mobilizowało zespół w trudnych momentach. Pod tablicami skutecznie walczyli Adam Hrycaniuk (12 punktów, 3 zbiórki, 1 asysta) i Devonte Upson (9 punktów, 6 zbiórek, 1 asysta, 1 blok), a aż 11 punktów padło łupem pierwszego strzelca dzisiejszego meczu Josha Bostica (23 punkty, 9 zbiórek, 4 asysty, 2 przechwyty, 1 blok). Amerykański strzelec zagrał bardzo dobre spotkanie, choć i jemu zdarzały się chwile roztargnienia i głupie straty.

W kolejnej osłonie cały czas przeważała Arka, a na parkiecie brylowali Szubarga i Bostic, wspierani przez podkoszowych oraz Phila Greenea IV (13 punktów, 3 asysty). Słabszy dzień w ataku miał Bartłomiej Wołoszyn (2 zbiórki, 4 asysty), jednak podobnie jak w większości innych spotkań, pełnił on nieocenioną rolę w obronie. Arka sukcesywnie powiększała swoja przewagę i na przerwę gdynianie schodzili prowadząc wyraźnie 53:38.

Wydawało się, że losy meczu są już przesądzone, jednak było to tylko złudzenie. Po powrocie z szatni w gospodarzy wstąpił nowy duch. Trefl uszczelnił obronę i mocno zaatakował, wyzbywając się przy tym szaleńczych akcji, w miejsce których zagościła przemyślana strategia i rozwaga. Przewaga Arki zaczęła topnieć. W tej kwarcie gdynianie zdobyli ledwie 9 oczek (Hrycaniuk, Greene, Hammonds) i po 30 minutach prowadzili ledwie 62:61. W 10 minut Trefl odrobił 14 punktów straty (23:9), a kibicom Asseco zamarły serca.

Ostatnia część gry to uspokojenie gry żółto-niebieskich i powolne zyskiwanie przewagi. Świetnie akcje dwójkowe rozgrywali Bostic z Hrycaniukiem. Bardzo mądrze grą gdynian kierował Szubarga. Ważne punkty zdobywali Upson oraz Greene, Arka odzyskiwała stabilność. Mimo że losy meczy ważyły się do ostatnich minut, to dawało się odczuć, że to gdynianie są coraz bliżej sukcesu. Asseco odnalazło utraconą nieco wcześniej pewność w grze i po celnych wolnych Upsona oraz Greene'a wygrało w Sopocie z Treflem 79:86.

Ważne i prestiżowe zwycięstwo, do którego kluczami były dobra gra w pomalowanym, zespołowość oraz wola walki, dobitnie obrazowana postawą kapitana gdynian. Świetny doping Klubu Kibica Asseco Arki Gdynia, dopisująca publiczność oraz ciekawe widowisko na parkiecie to przepis na kolejne równie udane derby - święto trójmiejskiej koszykówki.

Teraz przed nami kilka dni odpoczynku od sportowych emocji, a już w niedzielę 26 stycznia wyjazd do Gliwic i czekające tam na Asseco Arkę GTK.

Trefl Sopot - Asseco Arka Gdynia 79:86 (17:28, 21:25, 23:9, 18:24)

Trefl Sopot: Medlock 18, Kolenda 15, Foulland 13, Kowalenko 9, Leończyk 9, Kolenda 7, Ayers 4, Roberson 4, Didier-Urbaniak 0, Kurpisz 0, Rompa 0, Ziółkowski 0

Asseco Arka Gdynia: Bostic 23, Szubarga 16, Greene 13, Hrycaniuk 12, Upson 9, Hammonds 8, Czerlonko 3, Wyka 2, Kamiński 0, Kaszowski 0, Malczyk 0, Wołoszyn 0