Zmuszeni do gry w ogromnym osłabieniu koszykarze Asseco Arki ambitnie postawili się PGE Spójni Stargard. O wyniku zadecydowały ostatnie minuty, w których nie zdołaliśmy odnaleźć skuteczności. Dużym pozytywem była dobra postawa młodszych zawodników naszego zespołu.

Sezon 2020/2021 zakończymy dwoma wyjazdami. Pierwszym z nich była już trzecia w tym roku podróż do Stargardu. W styczniu zmierzyliśmy się w tym mieście z Kingiem Szczecin. Druga nasza wyprawa do zachodniopomorskiego miała miejsce tydzień temu. Wtedy jednak byliśmy zmuszeni szybko powrócić do Gdyni z powodu pozytywnych testów na obecność koronawirusa. Mówi się, że do trzech razy sztuka, ale sytuacja kadrowa naszej drużyny była wprost katastrofalna. Znów zabrakło Bartłomieja Wołoszyna, Michała Kołodzieja, Marcina Malczyka i Adama Hrycaniuka. Natomiast Krzysztof Szubarga i Igor Wadowski z powodu urazów całe 40 minut przesiedzieli na ławce. Odbiło się to pokładach energii w decydujących momentach.

Od samego początku szansę na zaprezentowanie się w najwyższej lidze ponownie otrzymała nasza młodzież. Spotkanie w wyjściowej piątce rozpoczął Marcin Kowalczyk, z ławki dość szybko na boisko weszli: solenizant Olaf Perzanowski (wszystkiego najlepszego!), Mateusz Kaszowski czy Szymon Nowicki. Pierwszą kwartę rozpoczęliśmy z ogromnym animuszem. Z dystansu trafiali Karlo Vragović, Filip Dylewicz, Kaszowski czy Perzanowski. W osiem minut zbudowaliśmy 7-punktowe prowadzenie 20:13. W końcówce rywale odrobili co prawda część strat, ale premierową odsłonę rzutem z półdystansu zamknął Vragović. Po dziesięciu minutach wygrywaliśmy 22:16.

Trzecia tego dnia trójka Karlo i wsad Mikołaja Witlińskiego okazały się miłymi złego początkami. Przez następne 3 minuty nie zdołaliśmy umieścić piłki w koszu gospodarzy. W krótkim odstępie czasu celnymi rzutami popisywali się Filip Matczak, Mateusz Kostrzewski i - przede wszystkim - Raymond Cowels. Amerykanin w samej tylko drugiej kwarcie zaaplikował nam 13 "oczek", prowadząc swój zespół do udanej pogoni. Nas stać było tylko i wyłącznie na chwilowe spowalnianie zmasowanego ataku rywali. Do przerwy traciliśmy do nich 10 punktów, przy wyniku 45:35.

Nasi zawodnicy nie poddawali się i starali się niwelować straty. Po trzech z rzędu rzutach zza łuku naszych juniorów: Perzanowskiego, Kowalczyka i Kaszowskiego zmniejszyliśmy przewagę stargardzian do sześciu punktów (54:48). Przez kolejne niespełna trzy minuty oba zespoły nie zdołały trafić, zatem przed decydującą odsłoną nadal liczyliśmy się w walce o zwycięstwo.

Prowadzeni głównie przez nastolatków żółto-niebiescy dzielnie stawiali czoła gospodarzom. Kilkukrotnie udawało im się doskoczyć na odległość jednej celnej próby. Jednak za każdym razem czegoś nam brakowało - czasem tego ostatniego, otwierającego podania, a innym razem skuteczności. Nasze szanse na wywiezienie ze Stargardu triumfu pogrzebali Młynarski i Jay Threatt. Obaj celnie rzucali zza linii 6.75. Zapoczątkowali oni kolejną serię punktową Spójni, która zamknęła nam bramy do wygranej. Koszykarze Asseco Arki przegrali w Stargardzie 64:80. Nasi rywale opanowali walkę na tablicach (52:30) i okazali się skuteczniejsi z gry. PGE Spójni gratulujemy i życzymy powodzenia w fazie playoff. My natomiast koncentrujemy się już na ostatnim meczu sezonu. Już w niedzielę zmierzymy się w Radomiu z HydroTruckiem.

PGE Spójnia Stargard - Asseco Arka Gdynia 80:64 (16:22, 29:13, 9:13, 26:16)

PGE Spójnia Stargard: Cowels 18, Kostrzewski 17, Matczak 17, Młynarski 9, Han 5, Threatt 5, Grudziński 4, Steele 3, Faust 2, Gudul 0, Siewruk 0, Szmit 0

Asseco Arka Gdynia: Vragović 16, Witliński 11, Dylewicz 10, Kaszowski 10, Perzanowski 8, Kowalczyk 6, Kobel 3, Nowicki 0, Szubarga 0, Wadowski 0