Naszym koszykarzom nie można było odmówić zaangażowania i woli walki. Niestety nagromadzenie meczów i bardzo wąski skład sprawiły, że sezon 2020/2021 kończymy porażką w Radomiu z HydroTruckiem 73:84. Wszystkim kibicom dziękujemy za wsparcie, pomimo pustych trybun.

Zazwyczaj marzec stanowił dla nas okres przygotowujący drużynę do walki w fazie playoff. W tym roku było inaczej. Podopieczni Piotra Blechacza już 21 marca zakończyli sezon 2020/2021. Na zakończenie rozgrywek ligowych udaliśmy się w podróż do Radomia. Zwycięstwo w meczu z HydroTruckiem dałoby nam 14. miejsce w ogólnym rozrachunku. Niestety trener Blechacz wciąż nie mógł skorzystać z wielu kluczowych zawodników - Bartłomieja Wołoszyna, Adama Hrycaniuka, Michała Kołodzieja i Igora Wadowskiego. I to ponownie zaważyło o końcowym rezultacie.

Pierwsze 8 "oczek" dla naszego zespołu zdobył Karlo Vragović. Z drugiej strony seryjnie punktował Amerykanin Dayon Griffin, wspomagany przez Bretta Prahla, Jabariego Hindsa i Marcina Piechowicza. W kolejnych akcjach trójkę trafił Olaf Perzanowski, a spod kosza Mikołaj Witliński, ale po dziesięciu minutach przegrywaliśmy 17:23.

Początek drugiej kwarty nie wyszedł naszym koszykarzom. Już po 120 sekundach straty wzrosły do 10 punktów, gdy dwa rzuty z dystansu trafił Daniel Wall. Nasz kosz został wręcz zasypany celnymi próbami z dystansu. Po chwili dwie kolejne trójki dołożył Jakub Zalewski (41:25). Wobec tego Piotr Blechacz wykorzystał obie przerwy na żądanie. Najmłodszy szkoleniowiec w Energa Basket Lidze wprowadził na boisko Perzanowskiego, który do spółki z Marcinem Kowalczykiem poprowadził comeback żółto-niebieskich. "Perzan" do przerwy zgromadził 10 punktów, "Kowal" miał ich o jeden więcej, dzięki czemu do szatni schodziliśmy, mając do odrobienia znacznie mniejszy dystans (38:45).

Po zmianie stron rzuciliśmy na parkiet wszystko, co mieliśmy. Dwa razy z daleka przymierzył Filip Dylewicz, spod kosza Krzysztof Szubarga, a efektownym wsadem popisał się niesamowicie zmotywowany Perzanowski. Na moment udało nam się nawet wrócić na prowadzenie (50:49). Niestety końcówka należała do gospodarzy. Wall, Griffin i Hinds pozwolili im wygrywać przed ostatnią kwartą sezonu 63:61.

Walczyliśmy, rzucaliśmy się na każdą piłkę, próbowaliśmy gonić, ale zmęczenie trzecim meczem w ciągu ostatnich pięciu dni okazało się dla nas zbyt dużym wyzwaniem. Radomianie wykorzystali przewagę fizyczną w "pomalowanym", double-double zaliczył podkoszowy Danilo Ostojić. Do tego indywidualne popisy Hindsa i nasza utrata skuteczności. Na nic zdał się więc kapitalny występ "Perzana", który zdobył łącznie 20 "oczek" (najwięcej spośród wszystkich zawodników!), zebrał 5 piłek, a mecz zakończył widowiskowym wsadem z faulem. Postawa Olafa była jednym z największych, jak nie największym, pozytywów tego sezonu w wykonaniu naszej drużyny. Ostatecznie rozgrywki 2020/2021 kończymy porażką z HydroTruckiem 73:84. W tabeli zajmujemy przedostatnią pozycję z bilansem 8-22.

W tym miejscu chcielibyśmy podziękować Wam, kibicom Asseco Arki Gdynia, za okazane nam wsparcie nawet w trudnych momentach. Mamy nadzieję, że w przyszłym sezonie, już z Wami na trybunach Gdynia Areny, wspólnie stworzymy żółto-niebieską rodzinę i wspólnie będziemy oglądać zwycięstwa naszych koszykarzy. Do zobaczenia po wakacjach!

HydroTruck Radom - Asseco Arka Gdynia 84:73 (23:17, 22:21, 18:23, 21:12)

HydroTruck Radom: Hinds 18, Griffin 15, Ostojić 14, Wall 12, Lewandowski 10, Zalewski 8, Piechowicz 3, Prahl 2, Zegzuła 2, Domański 0, Tomaszewski 0

Asseco Arka Gdynia: Perzanowski 20, Vragović 14, Kowalczyk 13, Szubarga 9, Dylewicz 7, Kobel 4, Witliński 4, Kaszowski 2, Nowicki 0, Wadowski 0