Szczęśliwy okazał się piątek trzynastego dla koszykarzy Miloša Mitrovicia. Gdyńscy gracze udanie rozpoczęli XIX Memoriał Wojtka Michniewicza, pokonując PGE Spójnię Stargard 66:62. A już jutro zmierzymy się z Grupą Sierleccy Czarnymi Słupsk.

Czasu do startu rozgrywek Energa Basket Ligi coraz mniej. Nasi koszykarze, którzy zapewne powoli odliczają dni do rozpoczęcia rywalizacji ligowej, w piątek wyruszyli do Torunia, by wziąć udział w XIX edycji Memoriału Wojtka Michniewicza. Rok temu nasz występ w turnieju wykluczył uporczywy koronawirus. Teraz żółto-niebiescy nie napotkali na swojej drodze żadnych przeszkód.

Ostatni raz w ku czci Wojtka graliśmy we wrześniu 2019 roku. Wtedy gdynianie rozegrali tylko jedno spotkanie, przegrywając 73:76 z VEF Ryga. W tegorocznym wydaniu Memoriału wyjdziemy na parkiet Areny Toruń dwukrotnie, a naszym pierwszym rywalem była PGE Spójnia Stargard.

W pierwszych minutach oba zespoły skupiły się przede wszystkim na zamknięciu dróg do własnych koszy. Punktowaliśmy właściwie wyłącznie z pola trzech sekund, za sprawą Wojciecha Tomaszewskiego, Adama Hrycaniuka, Novaka Musicia i Adriana Boguckiego. W końcówce stargardzianie przyspieszyli, wyprowadzili kilka błyskawicznych kontrataków, dzięki czemu wygrali pierwszą odsłonę 18:11.

Początek drugiej kwarty był w naszym wykonaniu wyśmienity. Dwa razy zza łuku trafił Bartosz Jankowski, dwa "oczka" dołożył Musić i straty zmalały. Po chwili pałeczkę przejął Adrian Bogucki, który swoimi podkoszowymi zwodami ogrywał defensorów Spójni. Niestety, przeciwnicy równie skutecznie poczynali w "pomalowanym". Wynik pierwszej połowy na 31:36 ustalił rzut z dystansu Kacpra Młynarskiego.

Po przerwie uaktywnił się w naszych szeregach Musić. Przebojowy serbski rozgrywający brał piłkę do rąk i raz po raz obsługiwał swoich partnerów świetnymi podaniami po penetracjach. To właśnie jego akcje trzymały żółto-niebieskich w grze. Przed decydującym rozdaniem mieliśmy do odrobienia 4 "oczka" - 47:51.

Trener Miloš Mitrović z początkiem czwartej partii wpuścił na parkiet Filipa Dylewicza i Davida Czerapowicza. Ze zmianami trafił idealnie, bo po "trójkach" obu panów i rzucie z półdystansu Davida wyszliśmy na pięciopunktowe prowadzenie 56:51. Stargardzianie pierwsze punkty, a właściwie punkt, dopisali do swojego konta dopiero po sześciu minutach.

Trwała niezwykle wyrównana końcówka. W ostatnich 60 sekundach zawodnicy obu drużyn zaserwowali nam prawdziwy festiwal prób dystansowych, dla Spójni celnie przymierzyli Erick Neal i Szymon Szmit, dla gdynian Dominik Wilczek. W kluczowym momencie, gdy mieliśmy zaledwie jeden punkt przewagi, sfaulowany przy rzucie za 3 Olaf Perzanowski popisał się żelaznymi nerwami, trafiając wszystkie rzuty osobiste. Po tym ciosie rywale skapitulowali. Nasi koszykarze pokonali na otwarcie turnieju Wojtka Michniewicza PGE Spójnię 66:62. Brawo panowie!

Kolejna okazja do obserwowania żółto-niebieskich na parkiecie Areny Toruń już jutro - o godzinie 14:00 zmierzymy się z Grupą Sierleccy Czarnymi Słupsk. Transmisję tego i wszystkich pozostałych spotkań turnieju znajdziecie na kanale YouTube portalu KP Sport. Bądźcie z nami!

Asseco Arka Gdynia - PGE Spójnia Stargard 66:62 (11:18, 20:18, 16:15, 19:11)

Asseco Arka: Bogucki 14, Jankowski 10, Czerapowicz 8, Dylewicz 8, Hrycaniuk 7, Musić 5, Tomaszewski 5, Perzanowski 4, Wilczek 3, Wołoszyn 2, Walkowiak

PGE Spójnia: Gray 10, Śnieg 10, Grudziński 9, Młynarski 8, Neal 8, Szymkiewicz 6, Szmit 6, Niedźwiedzki 5, O'Brien 0