Gracze trenera Miloša Mitrovicia kilkukrotnie zbliżali się do prowadzących wysoko zielonogórzan, ale rywale tego dnia byli bardzo skuteczni. Nasi koszykarze przegrali z Eneą Zastalem 73:83.

Po przerwie spowodowanej okienkiem reprezentacyjnym nasi koszykarze powrócili na areny Energa Basket Ligi. Ich rywalem był obecny srebrny medalista rozgrywek, Enea Zastal BC. Goście wyśmienicie weszli w mecz. Konsekwentnie szukali swoich przewag pod samym koszem, dzięki czemu punktowali z najbliższej odległości. Do tego rzuty z dystansu Brandena Fraziera i Nemanji Nenadicia, również dziurawiące siatkę kosza. W pięć minut zielonogórzanie odskoczyli na 9 oczek, a następnie, korzystając z naszej zapaści w ofensywie, na dystans kilkunastu punktów. Trener Miloš Mitrović rotował składem, wpuścił na boisko między innymi Anthony'ego Durhama i Olafa Perzanowskiego, którzy w samej końcówce zmniejszyli nieco straty do rozpędzonego przeciwnika. Pierwsza ćwiartka zakończyła się jednak wygraną Zastalu 25:15.

Nasza ławka rezerwowych żyła wydarzeniami na parkiecie, zachęcając grających zawodników do dalszej walki. Początkowo rywale nie dawali się zaskoczyć, jednak w połowie drugiej kwarty znaleźli się w opałach. Po trójce z samego narożnika Jacobi Boykinsa ich prowadzenie zmalało do zaledwie 6 punktów, a hala Gdynia Arena poderwała się do głośnego dopingu. Niestety, w porę opamiętał się Nenadić. Serb odpowiedział serią trafień zza łuku i wymierzonych podań do Dragana Apicia. Ekipa z Winnego Grodu do szatni zeszła z przytupem, wygrywając 45:32.

Nie można było odmówić żółto-niebieskim zaangażowania. Po zmianie stron nasi koszykarze weszli na plac boju z nową energią - z dystansu trafili Boykins i Dominik Wilczek, po chwili bardzo aktywny Amerykanin popisał się efektownym wsadem, a szczelna defensywa nie przepuszczała rywali w pomalowane pole trzech sekund. Rzutem Adama Hrycaniuka zbliżyliśmy się na pięć punktów, lecz podobnie jak przed przerwą najważniejsze rzuty Zastalu znajdywały drogę do kosza. Trzecią część minimalnie wygrali podopieczni trenera Mitrovicia, ale nasze straty nadal były dwucyfrowe. Wynik brzmiał 52:64.

Skomasowane ataki w trzecim rozdaniu odcisnęły swe piętno na układzie sił w decydującej kwarcie. W niej na parkiecie tempo nadawali goście z Zielonej Góry. Akcje 2+1 zanotowali Apić oraz Jarosław Zyskowski. Etatowy kadrowicz powiększył prowadzenie swojego zespołu do rekordowych 17 oczek. Trzynastą serię gier w Energa Basket Lidze kończymy więc z ósmą w sezonie porażką. Enea Zastal BC wygrywa w Gdyni 83:73.

A my już w tym miejscu pragniemy zaprosić każdego z Was na wydarzenie szczególne - derby Trójmiasta! Te odbędą się w sobotę, 11 grudnia w sopocko-gdańskiej Ergo Arenie. Musicie tam być!

Asseco Arka Gdynia - Enea Zastal BC Zielona Góra 73:83 (15:25, 17:20, 20:19, 21:19)

Asseco Arka Gdynia: Boykins 20, Durham II 12, Musić 10, Wołoszyn 10, Hrycaniuk 8, Dylewicz 5, Perzanowski 3, Wilczek 3, Bogucki 2, Tomaszewski 0, Walkowiak 0

Enea Zastal BC Zielona Góra: Nenadić 21, Apić 17, Brembly 13, Frazier 11, Żołnierewicz 9, Zyskowski 6, Meier 4, Mazurczak 2, Klocek 0, Sulima 0, Szymański 0