•  
  •  
  •  
Następny mecz:
Asseco Arka Gdynia
VS
GTK Gliwice
0D 20H 18M 37S
Tylko pierwsza połowa pojedynku zawodników trenera Miloša Mitrovicia z Arged BM Stalą Ostrów Wielkopolski przebiegła w wyrównanym tempie. Po przerwie sprawy w swoje ręce wzięli mistrzowie Polski i to oni spędzą Boże Narodzenie w lepszych nastrojach po zwycięstwie 98:75.

Żadnemu zespołowi nie gra się łatwo na terenie obrońcy mistrzowskiego tytułu. Żółto-niebiescy mieli w czwartek tym trudniejsze zadanie, bo musieli radzić sobie bez Adriana Boguckiego. Nasz podkoszowy gigant wciąż odczuwa skutki bolesnego skręcenia kostki w derbach Trójmiasta. Były też jednak miłe momenty - tuż przed pierwszym gwizdkiem nagrodę odebrał Jacobi Boykins, wybrany MVP minionego tygodnia w Energa Basket Lidze.

Spotkanie sześcioma oczkami z pola 3 sekund otworzył Adam Hrycaniuk. Ostrowianie odpowiedzieli skutecznością zza łuku Treya Drechsela oraz Jamesa Palmera. W kolejnych minutach stroną atakującą byli gdynianie - dwukrotnie z dystansu zapunktował Bartłomiej Wołoszyn, raz Novak Musić, a wsad w kontrze dołożył Jacobi. Dzięki temu udało nam się odskoczyć, ale gospodarze jeszcze przed końcem pierwszej kwarty wymusili sporo rzutów osobistych, które pewnie wykorzystali i niebezpiecznie zmniejszyli straty. Wciąż prowadzili jednak gracze trenera Miloša Mitrovicia - 20:18.

Stal rzecz jasna próbowała gonić. Przez bardzo długi czas naszym zawodnikom udawało się utrzymać przewagę, pomagały w tym trójki niesamowitego w tej części meczu Filipa Dylewicza, a także twarda gra pozostałych dwóch doświadczonych, "Wołka" oraz "Bestii". Końcówka pierwszej połowy niestety należała do rywali. Konkretnie do znanego nam doskonale Jamesa Florence'a. Popularny "Jimmy" najpierw zakręcił Hrycaniukiem i trafił zza linii 6.75, a następnie minął naszą linię defensywną i skończył kwartę layupem równo z syreną. Tym rzutem ostrowianie wyszli na prowadzenie 43:41.

I podobnie jak my przed przerwą nie zamierzali łatwo go oddać. Trzecie rozdanie upłynęło pod znakiem kolejnych celnych trójek Drechsela oraz ofensywnego przestoju żółto-niebieskich. Trener Mitrović poprosił o aż dwa timeouty, ponieważ jego gracze popełniali coraz więcej błędów. Mistrzowie przycisnęli, szczególnie w obronie, notując liczne przechwyty. Przed czwartą kwartą traciliśmy do przeciwnika już 12 punktów, wynik brzmiał 69:57.

Rozpędzona ekipa mistrza Polski zaczęła grać jak na obrońcę złotego medalu przystało. Zawodnicy z Ostrowa Wielkopolskiego trafiali z nieprawdopodobnych pozycji z dystansu, w czym zdecydowanie najlepszy był Drechsel. Należy również podkreślić fantastyczną dyspozycję w drugiej połowie Jamesa Palmera. Drużyna Stali pokazała klasę i ogromną jakość ofensywną, pokonując Asseco Arkę 98:75. Końcowy rezultat nie odzwierciedla przebiegu meczu, w którym przez połowę czasu wynik oscylował w okolicy remisu. Nasi koszykarze następne spotkanie rozegrają po świętach Bożego Narodzenia - 27 grudnia podejmą w Gdynia Arenie Legię Warszawa.

Arged BM Stal Ostrów Wlkp. - Asseco Arka Gdynia 98:75 (18:20, 25:21, 26:16, 29:18)

Arged BM Stal Ostrów Wlkp.: Palmer 29, Drechsel 22, Young 20, Florence 10, Mokros 5, Andersson 4, Kulig 4, Pluta 2, Rozpędowski 2, Rachwalski 0, Załucki 0

Asseco Arka Gdynia: Dylewicz 16, Boykins 12, Wilczek 12, Musić 11, Hrycaniuk 10, Wołoszyn 10, Durham II 2, Perzanowski 2, Tomaszewski 0, Walkowiak 0