Następny mecz:
BM Slam Stal Ostrów Wlkp.
VS
Asseco Arka Gdynia
4D 5H 1M 41S
Wielkimi krokami zbliżają się Święta i chwila odpoczynku w rodzinnej atmosferze, jednak przed zawodnikami Asseco Arki Gdynia zostały jeszcze dwie ważne misje do wykonania. Pierwsza, niezwykle trudna, to powalczenie w środę 18 grudnia w wyjazdowym starciu z Galatasaray Doga Sigorta Istanbul o awans do kolejnych gier 7DAYS EuroCup. Kolejna to ligowa batalia w Gdynia Arenie z King Szczecin.

Turcy prowadzeni przez trenera Ertugrula Erdogana, mimo nie całkiem udanych występów (bilans 5-4), są wice liderami grupy D i mają już zapewniony awans do kolejnej rundy pucharowych zmagań.

Podopieczni trenera Przemysława Frasunkiewicza mają tylko dwie wygrane mniej, co niestety plasuje ich na ostatniej pozycji w tabeli. Po dobrym starcie rozgrywek Arkę cały czas dotyka duża zmienność formy, co skutkuje przeplataniem świetnych fragmentów gry ze zdecydowanie słabszymi.

Galatasaray to znana i uznana marka na europejskich parkietach. Obecnie ekipa ze Stambułu przeżywa niewielki kryzys, jednak cały czas są to bardzo mocni rywale. Bardzo dużą rolę w ataku gospodarzy odgrywa pokaźny amerykański zaciąg. Pierwsze miejsce w zestawieniu zajmuje Aaron Harrison (16.2 punktu, 3 zbiórki 3.4 asysty), a zaraz za nim znajduje się dwójka podkoszowych: Greg Whittington (13.4 punktu, 7. zbiórek, 1.1 asysty, 1.5 przechwytu) oraz środkowy Zach Auguste (12.8 punktu, 7.1 zbiórki, 1 asysta, 1.1 przechwytu).

Wzmocnienie z dystansu zapewniają bardzo groźni strzelcy: Tai Webster (8.5 punktu, 2.6 zbiórki, 3.1 asysty) i Lazeric Jones (7.9 punktu, 2 zbiórki, 4 asysty) oraz dwójka rodowitych Turków: Yigit Arslan (6.1 punktu, 2.2 zbiórki, 1.8 asysty) i Goksenin Koksal (5.7 punktu, 2.2 zbiórki, 1.7 asysty, 1.2 przechwytu).

W pierwszym meczu w Gdynia Arenie żółto-niebiescy byli bardzo blisko sprawienia niespodzianki, ale ostatecznie ulegli minimalnie przyjezdnym 78:83. W środę będzie zdecydowanie trudniej, ale jak mówi stare powiedzenie, nadzieja umiera ostatnia i trzeba wierzyć w dobry występ naszych ulubieńców. Trzymajmy kciuki i czekajmy na środowe rozstrzygnięcia. Jesteśmy Asseco!