Nadchodzący piątek 13 marca będzie dla Asseco Arki Gdynia okazją do walki o kolejną wygraną w Energa Basket Lidze. Żółto-niebiescy wybierają się do Warszawy, aby o godzinie 19:00 spotkać się z Legią. Będzie to trudne starcie dla obu ekip, tym bardziej że z uwagi na prewencję przeciwko koronawirusowi, wszystkie mecze ligowe odbędą się bez udziału publiczności.

Warszawiaków dotknęły ostatnio spore zmiany, bowiem z zespołu odszedł pierwszy trener Tane Spasev, a jego miejsce zajął uznany polski szkoleniowiec Wojciech Kamiński. Pod nowym kierownictwem Legia pokonała MKS Dąbrowę Górniczą 90:83 i otrzymała srogi łomot do Kinga Szczecin 89:111. Stołeczna drużyna ma bilans 5 wygranych i 17 porażek, co pozwala jej na zajmowanie trzeciego od końca, 14 miejsca w tabeli.

Gdynianie prowadzeni przez trenera Przemysława Frasunkiewicza są o 10 miejsc wyżej niż legioniści i z 22 swoich spotkań wygrali 14. W miniony piątek Asseco wywalczyło bardzo cenne zwycięstwo, pokonując 82:75 mocny Polski Cukier Toruń.

Poza zmianą osoby pierwszego szkoleniowca warszawiaków dotknęły również drobne roszady w składzie, jednak niezmiennie najważniejszymi postaciami w rotacji są uznani polscy rzucający obrońcy Michał Michalak (21.9 punktu, 4.2 zbiórki, 4.1 asysty, 1.5 przechwytu) i Filip Matczak (11.9 punktu, 4.0 zbiórki, 4.4 asysty, 1.7 przechwytu) oraz serbski środkowy Milan Milovanović (12.4 punktu, 8.1 zbiórki). Na pozycji rozgrywającego wymieniają się Kahlil Dukes (17.1 punktu, 1.6 zbiórki, 3.4 asysty) oraz Sebastian Kowalczyk (7.5 punktu, 1.8 zbiórki, 2.7 asysty), a ostoją defensywy są zawsze gotowi do walki Adam Linowski (3.8 punktu, 2.1 zbiórki) i Jakub Nizioł (4.4 punktu, 2.1 zbiórki).

Legia w obecnym sezonie nie ma szczęścia i przy braku odpowiedniego rytmu gry ma problemy zarówno w ataku, jak i w obronie. Warszawiacy rozwiązują sytuacje rzutowe w większości poprzez indywidualne zagrania poszczególnych zawodników, a ich głównym atutem jest szybkość przeprowadzanych akcji.

Mimo wielu mankamentów i nękających zespół problemów, gospodarze to ciągle niebezpieczny i nieprzewidywalny przeciwnik, który może wykrzesać z siebie wiele energii i sportowej złości. Asseco wydaje się mieć więcej atutów w nadchodzącej konfrontacji i przy pełnym skupieniu w ataku i obronie powinno zdecydowanie przechylić szalę zwycięstwa na swoją stronę. Jak jednak mówi stare, ale zawsze aktualne powiedzenie - wszystko zweryfikuje parkiet, o czym będziemy mieli szansę przekonać się już w piątek 13 marca o godzinie 19:00.