•  
  •  
  •  
Następny mecz:
Asseco Arka Gdynia
VS
MKS Dąbrowa Górnicza
2D 20H 55M 1S

SEZON 2008/2009

Zmiany, ale nie na tronie


Rok w historii klubowej, który odciska swoje piętno aż do dzisiaj. Właśnie wtedy siedzibę klubu przeniesiono do Gdyni, a nowym prezesem został Przemysław Sęczkowski. Z nazwy wypadł historyczny Trefl, a dotychczasowy prezes - Kazimierz Wierzbicki - zmienił dyscyplinę sportu i zajął się prezesostwem w siatkarskim Treflu Gdańsk. Mimo wielkich zmian, cel w kraju pozostawał niezmienny - mistrzostwo. Nieco ostrożniej zaś marzono w kontekście Euroligi - już TOP16 miało być przyjęte, jako sukces. Wszystko w dobie okrojonego prawie trzykrotnie budżetu.

Drużyna jednak bez większych problemów mknęła przez ligowe podwórko. W tym czasie w Eurolidze wyglądało to równie obiecująco. Dwa zwycięstwa w trzech pierwszych meczach zapowiadały sukces. Następne tygodnie błyskawicznie jednak zweryfikowały plany Asseco Prokomu i po siedmiu kolejnych porażkach do TOP16 ponownie udało się wręcz wślizgnąć. Scenariusz się powtórzył nie pierwszy raz, podobnie zresztą w TOP16, gdzie koszykarze z Trójmiasta stanowili tło dla dużo silniejszych rywali - Olimpiakosu, Tau Ceramiki czy Armani Jeans Milano. Jedna wygrana w sześciu grach po raz enty odłożyła marzenia o czołowej ósemce na inny czas. Wtedy też po raz pierwszy dał o sobie znać nowy nabytek - Qyntel Woods.

Jak ważnym był elementem we współpracy z innym świeżakiem, Davidem Loganem, pokazały playoffy, do których zespół znad morza, po roku przerwy, przystąpił z pierwszej pozycji. Po przebrnięciu ćwierćfinału, półfinałowy los złączył ludzi Pacesasa z nikim innym, tylko z Anwilem. Dwie pierwsze wygrane stały się faktem, w który niebanalny wkład miała genialna gra Woodsa ze średnią ponad 20 punktów na mecz. Amerykanin robił zresztą w Polsce prawdziwą furorę. Był zawodnikiem, jakiego na naszych parkietach jeszcze nie widziano.

Po dwóch wygranych Anwilu, w piątym starciu Woodsa zabrakło. Odpowiedzialność za punktowanie wziął wówczas na siebie Logan, który rzucił 33 punkty, prowadząc Asseco Prokom do wygranej. Szóste spotkanie obnażyło słabości włocławian. W zasadzie ta rywalizacja była małym finałem, gdyż ten właściwy z Turowem Zgorzelec, po raz kolejny nie przyniósł wielu emocji. Rezultat 4-1 potwierdził nieprawdopodobną moc w kraju koszykarzy z Trójmiasta.